|
|
@ koszyk
@ jabłka
Odwiedzam... Gwiazdka :* Dzida:* Ezia :*
@ ogryzki
2005 grudzień kwiecień marzec styczeń 2004 grudzień listopad wrzesień czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2003 grudzień listopad
***** design by
szklanytygrys
***** image by thaUrban from deviantart.com
Darmowe szablony Blogers.pl
|
|
[*] 2005-04-05 15:12:55
"Jeśli chcesz znależć żródło,
musisz iść do góry,
pod prąd.
Przedzieraj się, szukaj,nie ustępuj."
Jan Paweł II
Odszedł najwspanialszy człowiek XX wieku. Chociaż opętała nas tęsknota i żal za Nim powinniśmy być swiadomi, że Jemu jest tam u góry dobrze. Nie zazna już bólu i cierpienia.
Najłatwiej byłoby powiedzieć, że papież był dla nas autorytetem za całokształt swojego życia. To właśnie Ojciec Święty otworzył Kościół na problemy współczesnego świata.W czasie pielgrzymek nawoływał do budowy świata przyjasnego ludziom.Jego chęć do walki, do życia budziła we wszystkich podziw.Pewna siostra zakonna,która występowała w programie telewizyjnym o Ojcu Świętym powiedziała:"W to,co robił wcielał całego siebie".Liczne pielgrzymki,pertraktacje w sporach międzynarodowych oraz wspólne modlitwy z wyznawcami innych religii uczyniły pontyfikat Papieża-Polaka,Karola Wojtyły,niepowtarzalnym.
Niech spoczywa w pokoju [*]
skomentuj (7)
[...] 2005-01-28 18:19:37
"Za dużo w Tobie oburzenia...". Dużo się pozmieniało. Chyba znowu ZA dużo. Dostrzegłam prawdę- a tak bardzo wcześniej tego nie chciałam. Nie chcę o tym wspominać (wtajemniczeni wiedzą). Chcę, by rok szkolny już się skończył (typowa kobieta-ciągle zmienia zdanie). Ale to mnie jednak przerasta. Dobrze, że inni są przy mnie... "Wszystko, co dobre szybko się kończy". Były ferie i ferii praktycznie nie ma. Teraz trzeba czekać do świąt. W lutym próbne egzaminy. Zaczynam się bać (okropne uczucie). Ale wiem, że czekają mnie też miłe rzeczy:) "Strugi złotych kropli spływają po zamazanym oknie.Ona patrzy w nie pusto, jakby widziała Anioła, lecz to tylko złudzenie-szara,bura rzeczywistość". Jest już dobrze. Albo nie- lepiej niż ostatnio. Powrócił Uśmiech (witamy). Długo na Niego czekałam. Zobaczymy jak długo zostanie. Chciałabym żeby został jak najdłużej. Tak bardzo bym chciała... A ten fragment wiersza powyżej należy do przeszłości (jak narazie). Dziękuję osobom, które są przy mnie.Bez was nie dałabym rady ale to chyba normalne:)
skomentuj (7)
[...] 2004-12-30 13:57:51
Dawno notki nie pisałam.
No bo i po co?
Heh.
Były święta...
i świąt nie ma.
Jak ja ich nie lubię!!
Niby takie święta rodzinne...
jak dla kogo...
Na pewno nie dla mnie..
Od pewnego czasu jest już lepiej...
przygotowałam się na to co nastąpi,
ale jakoś to do mnie ciągle nie dociera.
Nie wiem czemu...
W końcu już jestem dorosła...
Nadchodzi Nowy Rok.
Rok,w którym będę miała roboty,jak nigdy dotąd.
Egzaminy,wybór szkoły,rozstanie się z ludźmi, którzy wniieśli w moje życie dużo barw, doświadczeń;skończę 16 lat(to dopiero prawie za rok,ale jednak).
I wiele innych rzeczy mnie czeka.
Podsumowując mijający rok w skrócie:
z 14-letniej dziewczyny
stałam się 15-letnią kobietą.
Wiem- może to i głupio brzmi,
ale mówię to, co czuję.Poradziłam sobie z tyloma rzeczaami...Większość dziewczyn w moim wieku nie poradziłaby sobie z nimi.
I (nie)jestem tego prawie pewna.
"Złoto sprawdzamy w ogniu;
przyjaźń-w nieszczęściu"
Sokrates
Hehe...Tutaj nie mam zastrzeżeń ani nic.
Na wielu "przyjacielach"się przejechałam
z innymi umocniłam swoje kontakty.
Mam nadzieję, że rok 2oo5
będzie dalej mi sprzyjał w przyjaźni.
Tyle by było...Ten rok chowam do szuflady z napisem "średnioudane".Życzę wszystkim szczęścia w nadchodzącym roku...Udanego Sylwestra:)
skomentuj (7)
... 2004-11-28 15:39:34
Pisz notkę, pisz notkę.
Jak ja to często słyszę.
Nudzi mnie to narzekanie.
Ale nie tylko na to.
Na wszystko.
I od różnych osób.
Jestem zmęczona-
mam prawo.
W domu..chyba po staremu.
W szkole źle, nawet bardzo.
Plany mam..
Co z tego?
Przyjaźń- super.
Jedyna rzecz, o którą się teraz
nie martwię.
Heh.Rocznica mojego bloga.
Happy birthday- to cały rok.
Zmieniłam się przez ten rok?
Chyba bardzo.
Tak mi się wydaję.
Jak myślisz?
Jaki ja mam mętlik w głowie.
Bożee ratuj!
Nigdy tak się nie czułam.
Kiedyś musi być pierwszy raz...
Cholernie źle mi na tym świecie.
Za dużo rzeczy do zrobienia,
za mało czasu.
Męczące takie coś.
Szczególnie gdy się ledwo
od ziemi odrosło...
Tak chciałabym poczuć ciepło w tym zimnym smutku.
Czy ja o wiele proszę?
Chwilkę odpoczynku,
chwilkę radości...
Czy to tak wiele?
skomentuj (3)
(...) 2004-11-09 21:44:21
Znowuż notka bez tytuły,ale w sumie to już rytuał w jakimś sensie...
Zacznijmy więc od początku.Długo notek nie pisałam(brak czasu,weny,itp.).Jedyną rzeczą, z której się cieszyłam był wyjazd do Słowenii.Co ja bym zrobiła żeby tam wrócić...Nauki-zero,stresów-zero,problemów-zero...Poznałam tylu wspaniałych ludzi...Wiele bym dała żeby tam wrócić(niemożliwe).Wraz z powrotem do Polski zaczęło się wszystko od nowa.Wszystkie problemy i troski wróciły jak z buta strzelił.Ech...
Moja sytuacja w domu jest jakoś ustabilizowana chociaż nie do końca..przewyższa mnie to wszystko...chyba jestem za słaba(dobra szkoła przetrwania).Jedyne na co narazie nie narzekam to szkoła(dziwne?).Przyznaję-nauki w 3 tyłki,ale nastawiłam się już na to psychicznie pod koniec wakacji.Wiadomo- 3 klasa, trzeba się wziąć do roboty.Nie jest źle..bywało gorzej.
Osobna sprawa:życie towarzyskie...To mnie najbardziej dobija.Ze wszystkimi się ciągle kłócę(mój charakter? nie sądzę).Nie mam siły na udźwignięciu tylu spraw dookoła.Niektórzy mnie olewają,inni nie rozumieją co się ze mną teraz dzieje.Nie wiem czym to jest spowodowane.Ech.Naprawdę jestem za słaba na to wszystko.To jest dla mnie za trudne.Jestem za młoda na udźwignięcie takie ciężaru...
Żyję,bo muszę...
Jestem,chociaż nie chcę...
skomentuj (2)
Mam na imię Rex, ale zazwyczaj nazywają mnie Rexio.To dzieci moich pierwszych państwa mnie tak nazywałyTypowe imię dla psa..Jestem średnim kundelkiem o czarnej sierści.Mam taką śmieszną białą plamkę na pyszczku.Mam 6 lat.Mieszkałem w pięknym domu z ogrodem.Mogłem w każdej chwili wyjść na podwórko i się bawić z małą Zuzią i Jankiem.Uwielbiałem te zabawy. Dostawałem bardzo dobre jedzenie.Pani po moich oczach wiedziała kiedy byłem głodny.Goniłem głupie ptaszyska po naszym sadzie, bo ciągle wyjadały wiśnie, które tak bardzo smakowały Zuzi:).W sąsiedztwie mieszkała śliczna suczka o imieniu Ciapka.Miała takie fajne ciapki na całym grzbiecie.Niekiedy wieczorami wymykałem się przez dziurę w płocie, aby się z nią spotkac.Byłem taki szczęśliwy...
Zblizały się wakacje.Coraz częściej słyszałem rozmowy moich państwa gdzie chcą je spędzic.Hiszpania?Włochy?Nie wiem czy to daleko czy blisko...Słyszałem jak zamawiają lot samolotem na 7 lipca. Samolot też nie wiem co to jest. Ale to jest najmniej ważne.Pewnego dnia kiedy jush wakacje trwały mój pan powiedział mi,że jedziemy na wycieczkę.Zdziwiłem się,ponieważ Zuzia i Janek nie jechali.Do tego Zuzia bardzo płakała, a Janek miał bardzo smutne oczy.Uściskali mnie,jakby coś przeczuwając.Pan założył mi kaganiec.Nigdy wcześniej tego nie robił,ponieważ nigdy wcześniej nikogo nie ugryzłem.Wręcz przeciwnie-byłem bardzo przyjaznym i ufnym psem.Pan kazał mi wskoczyć do tyłu do samochodu.Tam było moje miejsce.Lubiłem jeździć samochodem.Jechaliśmy dosyć nudno.Chciałem zapytać dokąd jedziemy, jednak nie mogłem.Po jakimś czasie pan w końcu zatrzymał się na parkingu koło jakiegoś lasu.Zapiął mi smycz i szliśmy...Długo szliśmy.... Doszliśmy do jakiegoś pustkowia...Cicho,ciemno...W pierwszej chwili się przestraszyłęm co on może zrobić.Ale stwierdziłem, że mnie tu nie może zostawić.Za długo byłem przyjacielem ich domu.Jak bardzo się myliłem...
Pan zawiązał mi przy obroży jakiś bardzo długi sznurek.Obwiązał go wokół drzewa...Wysypał wokółniego trochę suchego pokarmu,którego tak bardzo nie znosiłem... Zdjął mi kaganiec i odszedł.Odszedł bez słowa.Skomlałem,szczekałem za nim, ale on nawet się nie odwrócił.Byłem oszołomiony.Sam, przywiązany do drzewa w takim pustkowiu.Nie wiedziałem co ze mną będzie.Zastanawiałem się dlaczego on to zrobił.Czyżby to przez te wakacje? Nie mogłem w to uwierzyć.A co będzie z Zuzią, Jankiem? Przecież oni tak bardzo mnie kochali...
Suchy pokarm szybko się skończył.Dosłownie w ciągu 5 godzin.Tak bardzo byłem zdenerwowany.2 dnia zauważyłem dziwne żelazo po drugiej stronie drzewa.Podszedłem... i nagle jakby urwał mi się film.Obudziłem się po jakimś czasie i bardzo krwawiłem.Doszedłem do wniosku,że to jest pułapka na zwierzęta.Byłem wykończony...Nie chciało mi się żyć.Tak nagle moje życie straciło sens...
Leżałem już tak 4 dni..Dziwię się,że przeżyłem tyle bez jedzenia i picia.Któregoś dnia usłyszałem jakby łamane gałęzie.Stałem się nie ufny, więc wyszczerzyłem zęby na wszelki wypadek.Był to mały chłopczyk, podobny do Janka.W pierwszej chwili myślałem,że to on, więc przyjaźnie pomachałem moim ogonkiem.Jednak szybko się zorientowałem,że to inne dziecko.Chłopiec mnie zauważył i pobiegł po tatę.Przyszedł tęgi mężczyzna.Zupełne przeciwieństwo mojego pana.Podszedł do mnie nieśmiało, a ja w tym momencie zacząłem mu ufać... Chciałem zeby mnie stamtąd zabrał.Chciałem znowu mieć dom...
Nagle urwał mi się film.Chyba zemdlałem już z tego wycieńczenia.Obudziłem się w nieznanym mi miejscu.Spojrzałem na moją łapę-była zabandażowana.Pod nosem miałem wodę i ładnie pachnące jedzenie.Wypiłem wodę i zjadłem jedzenie bez zbędnych pytać.Później podniosłem głowę i ujrzałem tego chłopca, którego zobaczyłem w lesie.Chciałem zamerdać ogonem, ale nie miałem sił...
Po 2 tygodniach, kiedy doszedłem do siebie chłopiec pokazał mi cały dom.Był jeszcze większy niż mój poprzedni.Ogród był też.Dowiedziałem się, że chłopiec ma na imię Jurek i ma młodszą siostrzyczkę-Anię.Taką małą jak Zuzia..W sąsiedztwie było pełno psów podobnych do mnie, więc szybko znalazłem przyjaciół.A nawet spodobałem się takiej Sofii.Ładna suczka:D.
Minął już rok odkąd jestem z moimi nowymi właścicielami.Jestem pewien,że oni tak nie postąpią jak mój poprzedni pan.Czasami tęsknię za Zuzią...Ale mam Anię...Kocham ją bardzo...Nie chcę wracać do tamtych państwa.Nie po tym, co mi zrobili.Niech zostanie tak jak jest... :)
REXIO
P.S. Tę historię wymyśliłam sama.Często się mówi o pozostawionych na pastwę losu zwierzętach.Czemu ludzie są tacy bezmyślni?Ja tego nie rozumię i nigdy nie zrozumię.Mam zamiar być wolontariuszką w schronisku, chociaż to okropny widok...Niech mnie wszyscy usłyszą-NIECH TEN ŚWIAT SIĘ ZMIENI!!!!!!!!
skomentuj (11)
Bedzie to kolejna notka bez przekazu(??) ech..jak ktos nie kce nie musi tego czytac...ja pisze to systko dla siebie...
Ostatnio Ania napisała na swoim blogu notke o szczesciu...cieshe sie ze ja to dopadło...mnie szczescie omija szerokim łukiem...ale przyzwyczailam sie jush do tego...nie gonie za nim..po prostu los tak kcial...moze narazie musze cierpiec...a pozniej tak nagle bede baaardzo szczesliwa?nie wiem..szczerze? nie wierze w to...pozyjemy zobaczymy...
w srode bylam na zawodach lekkoatletycznych...ech...niektorzy wiedza co sie ze mna dzialo po nich..dzieje sie to do dnia dzisiejszego...bede musiala isc do lekarza...ale dlaczego mam zle przeczucia? przeciez....BOJĘ SIĘ...pierwszy raz w zyciu boje sie o swoje zdrowie...:(:(:( dobrze ze sa przy mnie bliskie mi osoby...
dzisiaj mama mi zaproponowała zebym pojechala z nia do znajomych do chorzowa...zgodzilam sie...myslalam ze sie wyrobie z lekcjami...nie wyrobilam sie...bardzo zalowalam..ale nie moge sobie pozwolic na olewke szkoly...nie teraz...za pare dni maja byc oceny jush wystawione..wiec teraz jest ostatni dzwonek na poprawianie systkiego...jednak zaluje ze nie pojechalam z mama...napisala mi esa ze jest na festynie...jeszcze ne przyjechala...a jest mi teraz tak bardzo potrzebna:( ...tak bardzo jak jeszcze nigdy...no pomijajac jak bylam malutka:P..ale to ona teraz tylko dokladnie wie co sie dzieje ze mna...:( to ona mnie tylko teraz moze podtrzymac na duchu...to ona sie uzerala ze mna przez te smierdzace 15 lat i bedzie jeszcze troche sie uzerac...ona jedyna zna mnie dokladnie...napisałam jej wiersz na dzien mamy...poplakala sie..i wtedy zrozumialam jak bardzo ja kocham..jak bardzo mi jest potrzebna...
jeszcze jedna sprawa...ostatnia...obiecuje...w piatek odbyla sie dyskoteka klasowa...nie wiem czy to mozna nazwac dyskoteka...10 osob na krzyz...no ale looz...niby potanczylam...nie bylo dokladnie tak jak byc powinno...ale cieszy mnie jeden fakt...rozmowa z Litwusem...ona tak bardzo jakos mnie na duchu podniosla...chociaz troszeczke..chociaz na moment...ale podniosla..ciesze sie ze on mi ufa...ja mu tesh zreszta ufam...teraz jestem jush w pelni przekonana do przyjazni damsko meskiej..Litwus..nawet nie wiesz jak mi tą rozmową pomogłes...dziekuje Ci za nią...:):*
special thanks fot Anita, Ania, Sylwia...dzieki ze jestescie...:*:*:*:*
skomentuj (8)
|
|